W Polsce większość małżeństw wciąż negatywnie podchodzi do kwestii intercyzy, przez co od chwili zawarcia związku małżeńskiego pozostają oni w tzw. wspólności majątkowej. Tego typu ustrój niewątpliwie podkreśla charakter małżeństwa jako związku dwojga ufających sobie osób, jednak wiąże się on z ryzykiem, jakim jest możliwość kierowania egzekucji długów przeciwko indywidualnie wypracowanemu majątkowi drugiego małżonka. Dzieje się tak, ponieważ majątek wspólny każdego z małżonków obejmuje między innymi: pobierane przez nich wynagrodzenia za wykonywaną pracę, dochody z majątku wspólnego i osobistego, środki zgromadzone na rachunku otwartym lub pracowniczym funduszu emerytalnym, a także wszelkie dochody uzyskiwane z innej działalności o charakterze zarobkowym.

Bardzo często zdarza się, że współmałżonek o powstaniu długu dowiaduje się dopiero w momencie przedstawienia mu tytułu egzekucyjnego. Nie oznacza to jednak, że za każdym razem ponosi on pełną odpowiedzialność za długi małżonka. Obecnie, zgodnie z zapisami w prawie cywilnym, jeden małżonek nie odpowiada już za długi drugiego małżonka. Majątkiem wspólnym odpowiada on tylko wtedy, gdy drugi małżonek wyrazi wcześniej zgodę na zaciągniecie zobowiązania. Rozwiązanie to wydaje się nie tylko niezwykle przejrzyste, ale również uczciwe i sprawiedliwe.

Istnieją jednak pewne wyjątki, które sprawiają, że pomimo braku zgody na zaciągnięcie długu, małżonek odpowiada np. za tzw. zobowiązania zaciągnięte w celu zaspokojenia zwykłych potrzeb rodziny. W skład tych zobowiązań wchodzą najczęściej wydatki na żywność, opłaty za prąd, gaz i telefon, a także zakup drobnych przedmiotów użytku domowego.